SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA PANU JEZUSOWI DŹWIGAĆ KRZYŻ

SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA PANU JEZUSOWI DŹWIGAĆ KRZYŻ

Kłaniamy Ci się Panie Jezu, Chryste, 
i błogosławimy Ciebie, żeś przez Krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

Od zawsze zastanawia mnie kim był Szymon Cyrenejczyk.
Prócz tego, że wracał z pola, pochodził z Cyreny i został przymuszony do pomocy Jezusowi przez żołnierzy,
niewiele o nim wiemy.
Jak to było tak na prawdę?
Mówi się, że jeśli w Piśmie Świętym pojawia się osobą bez imienia, określona tylko nazwą np. „kobieta”, „dziewczyna”, „młodzieniec”, to jest to historia każdego z nas.
Jeśli natomiast jest to osoba posiadająca imię, tak jak Szymon, to ma swoją własną historię i nie możemy się pod niego podszywać.
Problem w tym, że NIC o nim nie wiemy. Najprawdopodobniej został do tego przymuszony.
Wcale tego nie chciał. To nie było tak, że zobaczył jak Jezusowi jest ciężko, ulitował się nad nim i pomógł.
Zbieg kilku okoliczności sprawił, że niósł krzyż z Bogiem.
Tak szybko i niespodziewanie jak Jego osoba pojawia się w opisie męki, tak samo szybko, Jego postać się gubi.
Potem już nikt o nim nie wspomina.
A jednak do dziś Jego imię jest wyryte na kartach Pisma.
Kto go nie zna?

Zobacz, że nawet jeśli niechętnie, pomógł Jezusowi.
Nawet jeśli na siłę, to przez chwilę odjął mu trochę cierpienia. Wziął na siebie brzemię Jego męki.
Ile jest w naszym życiu takich osób, które choć na siłę, to bardzo nam pomagają ?
Ilu osobom pomogliśmy z obowiązku bardziej niż poruszenia serca, a jednak czuliśmy potem z tego powodu radość? Ile razy chodzisz do kościoła przymuszony? Z obowiązku?
Wtedy jesteś jak Szymon.
Może nie robisz tego z radością, ale jesteś tam. I nawet jeśli tego nie widzisz, nawet jeśli pozornie w Twoim życiu nic się nie zmienia, to tak na prawdę wszystko „rusza do przodu”. Dzieje się ogrom dobrych rzeczy.
Dobrych i pięknych.
Bóg z każdego obojętnego gestu, postawy, jest w stanie wydobyć dobro.

Artystą, który od początku swojego życia zmagał się z poczuciem obowiązku, był Vincent van Gogh.
Człowiek, w którego obrazach od dziecka jestem zakochana, a z czasem poznając Jego historię, coraz mniej mam ochotę na nie spoglądać. Człowiek butny i zawistny, chory do szpiku kości, pokrzywdzony przez rodzinę i los zbyt wielkimi wymaganiami. Każdy z nas ma swoje obowiązki i powinności. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy widzimy tylko je, a nie dostrzegamy rzeczy i osób, które za nimi stoją i nadają temu wielki sens.
To miłość, pasja, nadają sens naszemu życiu.

Podzielę się z Wami, że odkrywam na nowo Mękę Pańską.
Droga Krzyżowa pełna jest odwracania ról.
Bóg jest w miejscu człowieka, człowiek często postawiony jakby na miejscu Boga.
Zawiera w sobie tyle sytuacji, ludzkich zachować, bardzo codziennych.
Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, każdy siebie odnajdzie w którejś ze scen, postaci.

Odnajdujesz w sobie Cyrenejczyka?
Przecież prawie całe nasze życie jesteśmy do czegoś przymuszani albo zobowiązani.
Wobec rodziny, pracy, studiów, znajomych, przyjaciół, obcych przypadkowych ludzi.
Każdy z nas ma własną historię.
Ale czy to znaczy, że nie jest to dobra historia?

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Ps. Dzisiaj piosenka, która sprawia, że mam ochotę się „rozpłynąć” za każdym razem, gdy ją słyszę. Napisał ją człowiek, który ma obecnie 22 lata i nie wstydzi się mówić na koncercie o Bogu. Nie wstydzi się mówić o tym, że dzisiejszy świat jest „dziwny”. Tu też śpiewa o swoich zobowiązaniach. Posłuchaj jak sobie z nimi radzi. Odpłyń.