Iz 55,10-11
„To mówi Pan Bóg: Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają,
dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego,
tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne,
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.”
Ojciec Szustak w jednych ze swych słuchowisk, mówi, że modlitwa jest dopiero wtedy nią naprawdę, jeśli polega na rozważaniu Słowa i poznawaniu Boga. Jeśli poprzez swoją modlitwę ani nie rozważasz, ani nie poznajesz Go bliżej, pojawia się problem. Trochę drastycznie to brzmi. Nie mnie rozważać poprawność tego, przywołuję natomiast tę myśl dlatego, że dzisiejsza liturgia słowa bardzo namacalnie daje nam taką możliwość.
Spójrz, jak krótko Bóg wypowiada się przez Izajasza. To wprost niepojęte jak wiele treści (dodatkowo jasnej jak słońce i prostej jak struktura cepa) potrafił zawrzeć w tak krótkim zdaniu ! Od razu widać, że to Bóg mówi 😀 !
Ciągle jesteśmy przy temacie SŁOWA (jak mogłoby być inaczej!). Bóg ciągle próbuje Cię do niego (czyli w istocie do siebie samego) przybliżyć. Udowodnić Ci, że ciągle się o Ciebie troszczy.
Na wstępie słowo wychodzące z ust Boga, ma moc sprawczą. Nie jest bezowocne. Innymi słowy, jeśli Bóg mówi do Ciebie: „bądź uzdrowiony!”, to będziesz uzdrowiony, jeśli: „Twoje grzechy są Ci odpuszczone”, to są odpuszczone… Tak moglibyśmy wymieniać do końca świata xD
Słowo nie pada ot tak sobie. Bóg nie jest gadułą !!! Jest bardzo konkretny. Wg mnie tak cudownie męski w tym wszystkim, co robi. On nie rzuca słów na wiatr! Wszystko, co robi, mówi, ma jakiś cel. Co więcej ! Cel już z góry założony !
Bóg chce Cię: nawodnić, użyźnić, zapewnić Ci urodzaj. Chce, byś żył/żyła pełną piersią ! Zauważ, że traktuje Cię, jak ziemię, którą uprawia. Tak mi przyszła do głowy w tym miejscu przypowieść o siewcy. Bóg rzuca ziarno, na różny grunt. Jestem przekonana natomiast, że głęboko wierzy w to, że każdy z nas jest żyzną ziemią. To ziarenko trafia tak na prawdę do ciemności naszych serc. Rozrasta się tam i wydaje owoc. Tam naprawdę jest ciemno. On jest tego świadomy i chce Twoje ciemności rozświetlić ! Jeśli ciągle nie jesteś pewny, czy jest Bóg, ciągle szukasz dowodów, to pomyśl, że by ziarenko wydało plon, musi być podlewane. Ono siedzi sobie w ciemnej ziemi. Czy widzi rękę, która podlewa je co rano ?
Może uważasz, że Bóg w Twoim życiu, gdzieś zniknął, gdzieś się zagubił. Pomyśl, że może to najbardziej OWOCNY czas Twojego życia. Bo niewidzialna ręka Pana Cię podlewa, abyś wydał plon stokrotny.
Wreszcie słowo nie wraca, „zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem”. Na to działanie trzeba mu pozwolić. Dać się uwieść, poprowadzić.
To, co dziś mnie urzekło w liturgii słowa, to tak pięknie płynne przejście z pierwszego czytania do Ewangelii.
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie.”
Zobacz, Bóg jest bardzo konkretny. Myślę, że byłby bardziej ścisłowcem w szkole, niż humanistą (hipster i do tego genialny ścisłowiec <3). Spróbuj dzisiaj nie gadać za dużo na modlitwie. Jeśli rozważasz słowo, to czytaj i myśl, odnoś to do swojego życia, ale pozwól mówić JEMU. To trochę tak, jak z Jezuitami. Oni NAPRAWDĘ spędzają życie na poznawaniu Boga i nie są gadułami. Zresztą, jeśli ktoś potrafi milczeć przez cztery tygodnie, czy może być gadułą? 😀 Może warto dzisiaj usiąść z Jezusem i z nim pomilczeć. Posiedzieć i posłuchać. A może… To On dzisiaj do Ciebie coś powie ?
Trzymajcie się ! 😉 Szczęść Boże ! <3
Ps. Jeśli nie potrafisz trwać w ciszy, polecam Ci inną formę modlitwy dzisiaj 🙂 Spróbuj trwać w majestacie Boga słuchając tego. Utwór pochodzi z pięknego filmu, który znajdziesz tutaj. Wielki Post to czas zbliżania się do Boga na różne sposoby. Powodzenia ! :*
