„Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”
„Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!
[…]
Ja jestem Pan.”
Mojżesz rozmawia z Bogiem.
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/aś się, co to znaczy rozmawiać z Bogiem ?
Czym jest sam akt rozmowy ?
Czy widzisz, że Bóg rzeczywiście do Mojżesza mówił, a on słuchał?
Dzisiaj Bóg chce Ci pokazać, że On chce z Tobą rozmawiać. Właśnie z Tobą !
Takim jaki jesteś, ze wszystkimi Twoimi grzechami, wątpliwościami, niedoskonałościami.
Dziś liturgia słowa prezentuje nam dwie rozmowy. Mojżesza z Bogiem Jahwe i uczniów/apostołów z Jezusem.
Wczytaj się w ten tekst. Spróbuj wejść w obie te sceny, zobacz, co mają wspólnego, a czym się różnią.
Stań w samym centrum wydarzeń. Poczuj pod stopami gorący piasek Izraela, na czole palące słońce, a w sercu ogromne ciepło, które pojawia się, gdy spotykasz się z ukochaną osobą.
Mojżesz jest postacią niezwykłą. Mimo całego swojego majestatu, tego który wyprowadził lud z Egiptu, stanął w Jego obronie, prowadził ich przez pustynię, był człowiekiem bardzo prostym. Miał swoje słabostki, czasem się załamywał, nie wierzył w siebie, nie umiał mówić, czuł, że lud go nie słucha. Spotkał się z wieloma porażkami, zmagał się z wielkim ciężarem morderstwa, wyrzucony z miasta w którym się wychował, błądzący po pustyni, żyjący na łasce swojego teścia, spotkał Boga pasąc owce.
Taki opis brzmi trochę śmiesznie, czyż nie ?
Może Ty też się błąkasz? Może nie wiesz czego szukasz? Ani w życiu tak ogólnie, ani w tym momencie?
Może Bóg nie istnieje w Twoim życiu?
Może w Niego tak na prawdę nie wierzysz?
Spróbuj posłuchać, co dziś do Ciebie mówi:
Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan.
On chce byś Ty też był Święty. Byś mimo całego swoje ciężaru człowieczeństwa, był ŚWIĘTY.
Na Jego podobieństwo. Nie mówi, że to proste, łatwe i przyjemne, ale że jest to możliwe.
Kiedyś myślałam, że to wszystko bardzo proste jest. Że wystarczy chcieć, modlić się i jakoś wszystko się ułoży. Myślałam, że skoro go poznałam, to teraz wszystko „pójdzie z górki”.
Posłał mnie na rekolekcje do Jezuitów i to jak myślałam o sobie, o nim, o naszej relacji, a dobru w moim życiu, legło w GRUZACH. On jest nieprzewidywalny, szalony, cudowny, mądry jak nikt inny. Im bardziej czuję, że już „Go mam”, poznałam i dochodzę do jakiegoś celu, tym szybciej On wszystko to burzy i chce, by znowu od początku za Nim iść.
Druga scena to rozmowa Jezusa z uczniami.
Uczniowie to zbieranina mężczyzn o różnym pochodzeniu, przeszłości, zawodzie, intencjach, sumieniach.
Przypomina to trochę lud zebrany w Kościele na Eucharystii. Jedni przychodzą z obowiązku, inni ze strachu, niektórzy z miłości, inni z przywiązania. Jedni słuchają i uczestniczą, inni tylko są.
Jezus wzywa nas do doskonałości. Do miłości do innych. Co z tego, że chodzisz do spowiedzi, na mszę, idziesz do Komunii nawet, jeśli nie kochasz ludzi, którzy uosabiają, go tu na ziemi. On jest w nich. Nie możesz kochać Jego, jeśli nie kochasz innych.
Ta droga jest trudna.
Posłuchaj dzisiejszego psalmu:
Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.
On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.
Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.
On jest czystą miłością. Chce tylko Twojego szczęścia i szczęścia, tych którzy obok Ciebie żyją.
Jest rodzicem dobrym, wymagającym, czułym i ciepłym.
Kocha Cię, jak nikt inny.
I ciągle przypomina Ci, że jest cierpliwy.
Nie ważne jak często upadasz, ważne ile razy powstajesz.
Na koniec popatrz na obraz.
Tak jak ta matka, trzyma w ramionach swoje ukochane dziecko, tak On codziennie chce trzymać Ciebie w swoich ramionach. Daj się mu poznać i chciej poznać Jego.
Wyjdź na ocean, porozmawiaj z nim dziś :)) Chociaż spróbuj.
Trzymajcie się ! <3 Szczęść Boże! :*:)
Ps. Życzę Wam miłej niedzieli. Przymusowa długa przerwa sprawiła, że wracam do tego, co kocham najbardziej na świecie :))

Piekne przemyslenia napisane prostym jezykiem, skierowane do kazdego czlowieka, ktore dopelnia kilka ciekawostek. Dziekuje Panu za Twoja glowe pelna pomyslow 🙂
Bardzo mi miło 🙂 Ja dziękuję za to, że ktoś może z tego czerpać :))
Dobrze sobie przypomnieć o Miłosierdziu… ja generalnie myślę o Sprawiedliwości. Chyba muszę zmienić proporcje mniej Starego a więcej Nowego Testamentu… fajny post 🙂
Zawsze jest dobrze popatrzeć na Miłosiernego :))