Pan Jezus spotyka swoją matkę.

Pan Jezus spotyka swoją matkę.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu, Chryste, 
i błogosławimy Ciebie, żeś przez Krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

Jezus spotyka swoją matkę.
Najprawdopodobniej trwało to tylko kilka sekund. Ich spojrzenia spotkały się w niemym dialogu pełnym bólu, cierpienia i miłości.
Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, co czuła Miriam ?
Jej ukochane dziecko, ubiczowane, umęczone, pośród tłumu żądnego jego śmierci.
To bardzo bolało. Myślisz, że ona rozumiała to wszystko, co się dzieje ?
Że rozumiała Jego post na pustyni? Pobyt w świątyni w Jerozolimie ?
Niczego tego nie rozumiała.
Ale…
Ufała mu bezgranicznie.

Od zawsze fascynuje mnie relacja jej i Jezusa.
Za każdym razem, gdy ona próbowała „mieć go pod kontrolą”, okazać troskę, rozkazać coś, On wymykał się jej.
Nie przebierał w słowach, nie raz ranił swoimi słowami.
Zastanawiałeś/łaś się kiedyś dlaczego?
Ojciec Szustak w swoim słuchowisku „Judyta”, mówi, że Jezus, uczył ją w ten sposób samodzielności.
Wiedział, że umrze, prędzej czy później, miał świadomość, że Ona musi być silną kobietą.
Ojciec Adam zauważa też, że Jezus chciał jej pokazać, że kobieta powinna widzieć swoją wartość, największą (!) w samej sobie. Cechach SWOJEGO charakteru, swoim wykształceniu, swojej sile, wyglądzie, ideałach.
Chciał ją nauczyć istoty kobiecości, która opiera się na szukaniu szczęścia w samej sobie, nie w mężczyźnie.
Mamy jako kobiety tendencje do upatrywania i szukania wartości siebie w mężczyznach, którzy nas otaczają.
Jesteśmy pewne, że jeśli znajdziemy „tego jedynego”, to nasze życie się ułoży,
zaczniemy być szczęśliwe, wartościowe i piękne.
Tymczasem, sytuacja ma się zupełnie odwrotnie.

Jesteśmy silne swoją siłą i piękne swoim pięknem danym nam przez Boga.
Kobietą, która pozostanie do końca mojego życia wzorem, jest Judyta.
Gdy trzeba warto zawalczyć o siebie i swoje szczęście, swoje ideały.
Wziąć za „łeb” Holofernesa i wykonać dekapitację. Potem wrócić do domowych pieleszy i w zaciszu swojej komnaty spotkać się z największą miłością – Bogiem.

Maryja była bardzo silna.
Nie załamała się po śmierci swojego Syna, tylko walczyła o Kościół.
Jest wzorem nie tylko kobiety, ale też matki. Kochającej miłością piękną, lecz nie zaborczą i dominującą, opierającą się na wielkiej wolności.

Popatrz dziś na siebie w lustrze, zobacz jaka jesteś piękna i silna.
Zaufaj mu, nawet jeśli niczego nie rozumiesz.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Ps. Piosenka dla Was dziś o nieśmiałości, która nie jest niczym złym. Jest jednak różnica pomiędzy nieśmiałością, a brakiem wiary w siebie. Delikatnością, a brakiem asertywności. Bądźcie wrażliwe. A mężczyźni, ujrzyjcie piękno w kobietach, które Was otaczają 🙂