Ps 27,14

Ps 27,14

„Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.”

Dziś mamy niedzielę. Jest to druga niedziela Wielkiego Postu, czyli swojego rodzaju przystanek na drodze do Świąt.
Przystanek, który może być przyczynkiem do rozmyślań nad tym, jak to z tym Postem u nas jest.
Czy jest, czy działa, czy udajemy, że go nie ma albo tak zagonieni jesteśmy, że czasu brak na jakiekolwiek myślenie.

Dziś liturgia słowa proponuje, byśmy przyjrzeli się, Abramowi (jeszcze nie Abrahamowi!). Bóg zawiera ze swoim przyjacielem przymierze, z którego my ciągle korzystamy. Czasami próbujemy sobie działanie Boskie jakoś tak szatkować, po ludzku dzielić je na części, myślimy, że Bóg ma tak jak my często, problemy z pamięcią. A to zupełnie nie tak ! Jeśli jest przymierze, to jest ono na wieki wieków! Jeśli jest miłosierdzie, to dla wszystkich i po wsze czasy !
Spójrz na Abrama. Wejdź w jego skórę. Spróbuj poczuć, co czuje. Opuścił z żoną dom ojca, by stać się samodzielnym mężczyzną, który sam za siebie odpowiada. Poszedł do nowej ziemi, którą wskazał mu Bóg. Bóg, który sam do niego przyszedł, sam się zjawił, sam złożył mu obietnicę.
Może dzisiaj jest Twój dzień wyjścia z namiotu. Czas by spojrzeć na Twoją ziemię.
Na Twoje życie, Twój Wielki Post i zaufać na nowo. Bo przychodzi do Ciebie Pan, by zawrzeć znowu z Tobą przymierze.

Zawsze się zastanawiałam dlaczego Jezus brał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana. Dziś zabiera ich na górę Tabor, kiedyś towarzyszyli mu przy uzdrowieniu córki Jaira, a także w Getsemani, podczas jego modlitwy.
Dziś także towarzyszą mu w czasie modlitwy, ale co ciekawe zasypiają. Jeśli wrócimy do fragmentu o Abramie, to możemy zauważyć pewną analogię.. Abram też zasnął ! Przypadek ? Nie sądzę !
Tak sobie myślę, że może Bogu chodzi o to, że my za dużo chcemy wiedzieć. Za bardzo go znać, przewidywać Jego ruchy.
A przecież to On jest tutaj BOGIEM. Dopuszcza nas do pewnego momentu, ale jak zawsze jest nieprzewidywalny.
Myślę, że chodzi o to, żebyśmy nie wiedzieli dokładnie jak i gdzie przyjdzie. Bo czy wtedy ciągle czekalibyśmy na niego ?
Czy nie wpadlibyśmy w otchłań pychy?? Nie pomyślelibyśmy, że jesteśmy mu równi ?
Bardzo to wszystko jest tak po ludzku intrygujące 🙂

Przemienienie na górze Tabor ma coś w sobie z takiej Bożej Tajemnicy. Jest wyjątkowe, absolutnie niepowtarzalne.
Spróbuj wejść w ten klimat, poczuć pod stopami kamienie, zobaczyć mrok, który pewnie im towarzyszył.
Dlaczego bierze ze sobą akurat ich ? Kto to wie ? Tylko sam Jezus ! Może tylko oni byli w stanie nie wpaść w objęcia pychy.
Jezus zna nasze serca lepiej niż my sami !

Św. Jakub to postać dla mnie bardzo dziwna. Obca. Mało o nim wiadomo. W każdym razie, głosił Chrystusa po Jego śmierci.
W Santiago de Compostela spoczywają jego szczątki. To tam ukazało się pole gwiazd – campus stellae. To właśnie tam miliony ludzi podążają Camino de Santiago – Drogą Św. Jakuba. Może takie samo pole gwiazd było na niebie na górze Tabor ?? Może tam dokonała się osobista przemiana wewnętrzna św. Jakuba ?

Tak jak jego życie, życie Abrahama i Twoje życie i Twój Wielki Post są nieustanną drogą. Droga nie zawsze (a raczej nigdy!) jest prosta.
I czasem może nam się wydawać, że jesteśmy sami, że wychodzimy jak Abram z namiotu, a tam nie czeka na nas Bóg, ale mówi dziś do Ciebie psalmista:

„Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.”

On przyjdzie. Tylko może chce byś zasnął, a gdy się obudzisz, On będzie na Ciebie czekał.

Trzymajcie się ! <3 Szczęść Boże :*

Ps.  Albrecht Dürer wiele ładnych obrazów namalował, polecam ! 🙂

Ps.2. Tak a propos Abrama, pustynna piosenka 😀