Ps 27,13-14

Ps 27,13-14

„Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.”

Mam wrażenie, że wieki mnie tutaj nie było !
Czasami życie tak się układa, że spokojne napisanie posta staje się zwyczajnie fizycznie niemożliwe (:P).

Dziś Wielki Poniedziałek. Liturgia Słowa na początku Wielkiego Tygodnia zatacza coś w rodzaju koła w życiu Jezusa.

W pierwszym czytaniu Księgi Izajasza czytamy o tym, dlaczego Jezus w ogóle na świecie się pojawił.

„…ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności”.

Zauważ jedną rzecz. Jezus przychodzi, by zmienić obecny stan rzeczy. Spójrz, że wszystko, co zostało tutaj wymienione, wiąże się ze zmianą o 180 stopni. Z ciemności do światła, ze światła do ciemności, z więzienia do wolności, z zamknięcia do otwarcia. Tak sobie pomyślałam, że często kiedy to czytam, nie zdaję sobie sprawy z tego, że przyjście Chrystusa nie oznacza pogłaskania mnie po głowie i powiedzenia: „córeczko jakże pięknie wygląda Twoje życie. Przyjdę i nic nie muszę poprawiać, wiesz ? Albo troszkę tak tutaj przytniemy, tu dodamy, ale rdzeń zostanie.”

Nie. Jezus burzy, rozwala, rozbija, jak te garnki w świątyni, to co powinno zostać stracone.
Otwiera nas na to, przed czym uciekamy, na to czego się boimy. To JEST STRASZNE.
Trzeba być Bożym wariatem, żeby na to się zgodzić. Dalej się zastanawiasz, dlaczego powiedział: „zaprzeć się samego siebie”?
Kiedy to czytam, to nie mogę wyjść z podziwu dla kunsztu słowa Boga. On jest absolutnym mistrzem w wyrażaniu swojego zdania. Nikt (absolutnie nikt!) nie potrafi tak biegle, dobitnie, dosłownie władać żadnym językiem. Już tłumaczę, o co chodzi 😀

Zauważ, że mówimy o otwieraniu się. Ktoś może sobie pomyśleć, że jego to nie dotyczy, jest przecież bardzo otwarty, a wgl to robi wszystko, żeby w żadnym więzieniu duchowym się nie zamykać. A co mówi na to nasz Niebiański Filolog ?
„Hola hola. Nie tak szybko miśku ! :D” Co robią Twoje oczy, gdy ktoś zaświeci Ci w nie latarką ? Trzymasz je otwarte ?
Czy raczej zamykasz ? No właśnie. Może należysz do grona ludzi, którzy muszą spojrzeć wgłąb siebie.
Pogadaj dziś z nim o tym. Zobacz w jakim więzieniu duchowym siedzisz, jakie drzwi przed nim zamykasz.
Spojrzyj też wgłąb siebie. Co tam masz ? Może tak bardzo otwarłeś/otwarłaś się na świat dookoła, że zapomniałaś o tym, co znajduje się w środku… O chwili ciszy, tylko z Nim.

Kiedy już dowiedzieliśmy się, po co Jezus przyszedł, możemy przejść do Ewangelii. Jan proponuje nam fragment, którego akcja dzieje się w dobrze znanym domu Marty i Marii. Znajdują się tam siostry oraz Łazarz.
Zauważ, że również do tych osób Jezus wcześniej na kartach Pisma przychodzi jako ten, który dokonuje zmiany.
Wskrzeszenie Łazarza to moment przełomowy w życiu Jezusa. Uzdrowienia, rozmnożenia chleba, chodzenie po wodzie, wszystko dało się jakoś wytłumaczyć… Ale żeby wskrzesić osobę, która dosłownie gniła już w grobie ? Przy tłumie żałobników? Co tam się musiało dziać ??!! Łazarz przechodzi ze śmierci do życia, a Jezus pokazuje wobec tłumów, że nie jest jakimś tam wędrownym szamanem, tylko kimś na prawdę wyjątkowym, kimś wybranym przez Boga.

W relacji Marty i Marii też namieszał. Przecież wcześniej musiały być zgodnymi siostrami, a teraz ta niegodziwa leniwa Maria, wpatruje się w Jezusa, zamiast obsługiwać gości. No skandal ! xD Mężczyźni może tak nie mają, ale kobiety jeśli czują się choć trochę wykorzystane, wpadają w niekontrolowany szał i głęboką urazę. Tak czuła się Marta. Pomyśl, że przyszła się Jezusowi poskarżyć, a On jeszcze dał jej pstryczka w nos. Dramat.
Maria z kolei znajduje miłość swojego życia, cel i szczęście. Nazwałabym ją „Ta, która wpatrywała się w Boga”.
Wyobrażacie sobie to ? Siedzicie sobie przy Jezusie i patrzycie na niego. Wszystko bym dała za coś takiego. (Panowie pewnie tego nie zrozumieją, ale uczucie chyba jest podobne do tego, kiedy patrzy się na mamę lub ukochaną tylko dodatkowy bonus jest taki, że są boskie :D)

Popatrz na tę scenę. Kiedy Maria bierze olejek w ręce i namaszcza stopy Jezusa. Ona oddaje mu wszystko to, co ma (olejki takie kosztowały majątek). Zobacz, że nie daje mu tego do rąk, nie mówi: Panie Jezu daję Ci to, to jest dla mnie bardzo ważne. Szanuj to bardzo, nie uszkodź, a w ogóle jak Ci się znudzi, to oddaj to z powrotem.” Ona namaszcza mu tym STOPY.

No właśnie. Stopy. Co będzie robił Jezus w Wielki Czwartek ??
Czyżby mył swoim uczniom nogi ?

Czego nas to uczy ? Jezus przyszedł na świat jako człowiek. Istota, mimo całej jego boskości, fizycznie słaba.
Kiedy myje uczniom nogi, mówi, że tylko tak nauczą się mycia nóg innym.
ON TEŻ SIĘ TEGO NAUCZYŁ dzięki Marii (lub grzesznicy na uczcie u innego Ewangelisty).
To co mówi, nie jest bez pokrycia. On zawsze ma dowód na to, co Ci proponuje.
Jest tak wielki i wspaniały. Zna słabości ludzkiej natury. Może dlatego musi zatoczyć krąg.
Zobaczyć, że Jego dzieła są wielkie, że da radę, zanim pójdzie na śmierć za wielu.
On potrzebował bliskości osób, które go kochały w tamtym czasie.
Potrzebuje też Twojej bliskości, takiej prostej  i pięknej na modlitwie.
Nie musisz nic mówić. Przecież Maria tylko patrzyła, a tak bardzo ją kochał!

Daj sobie umyć nogi. Pozwól się nasycić. Napoić jego miłością i miłosierdziem.
Nie bądź pustą studnią.

I rozmawiaj z Nim. Kiedy tylko możesz.

Za niedługo przyjdzie. Jeszcze tylko trochę, a tymczasem zanim wszystko utonie w gruzach Twojego starego życia:

„Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.” 

Trzymajcie się ! 🙂 Szczęść Boże <3

Ps. Dziś muzyczna propozycja nieco cięższa, ale czasami trzeba doznać szoku, żeby coś zrozumieć xD

Ps. 2. Obraz na dziś to Velazques  (Chrystus w domu Marty i Marii) <3 Kocham tego gościa! Miał jakąś obsesję na punkcie luster i powiększania powierzchni obrazu. Patrzysz i patrzysz, a tu nagle okazje się, że mamy jakieś drugie dno, jakąś inną przestrzeń. Trochę tak jak przypowieściami, no nie ? Jezus zawsze zostawia jakieś dno, nie chce byś się nudził czytając Pismo Święte, dzięki temu można czytać coś milion razy, ale milion pierwszy raz może przynieść olśnienie, które powiększy Twoją przestrzeń życia duchowego.