Łk 4, 28-30

Łk 4, 28-30

„Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem.
Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry,
na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić.
On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.”

Dziś poniedziałek.
Zaczęliśmy wczoraj nowy tydzień bardzo optymistycznie. Jak pewnie pamiętacie Jezus w Ewangelii mówił do nas przypowieść o drzewie figowym (jakże się cieszę, że wreszcie się pojawiło <3). Najpierw przestrzega,  byśmy się nawrócili, ale jednocześnie zapewnia o tym, że będzie na nas czekał, tak długo jak będzie trzeba. To bardzo ważne dla każdego z nas, bowiem z natury jesteśmy leniwi i robimy wszystko na ostatni moment (a przynajmniej większość).

Dzisiaj, kiedy popatrzymy na liturgię słowa, to wszystko zaczyna się również bardzo pozytywnie.
Prorok Elizeusz uzdrawia Naamana. Naaman wielbi Boga, mówi wreszcie :

„Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!”.

Co jest w tym tekście ważne ? To, że Naaman jest cudzoziemcem. Nie należy do domu Izraela. Bóg Izraela, który ukochał swój lud ponad wszystko, nie jest jego Bogiem. Prorok Elizeusz, nie jest jego prorokiem. Podejrzewam, że gdy Izraelici czytają ten fragment po dziś dzień pojawia się w nich ukłucie zazdrości i stwierdzenie: „nie miał prawa…”. Bo w istocie go nie miał.
To uzdrowienie jest dziełem przypadku. Konsekwencją wielu zagmatwanych wydarzeń, ale wydarzeń które Bóg tak wykorzystał, by objawiła się Jego chwała, a dodatkowo Jego dzieci dostały pstryczka w nos.
Dlaczego ? Bo czytamy w Ewangelii:

„I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman.”

Czego Izraelitom brakowało? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Wiary. Oni przestali już wierzyć w cuda.
Przestali ufać.
Bardzo podoba mi się ten moment, kiedy Elizeusz przez posłańca, mówi Naamanowi, by obmył się w rzece.
Pomyśl jak Ty byś zareagował ? Ja z pewnością tak samo jak on ! „Rzeka ? Ale po co ? Żadnych błysków ? Gromów ?”

Wiecie, mamy takie nasze ludzkie oczekiwania względem Boga czasami. By cuda były spektakularne. By rzucały się w oczy.
By sprawiały, że coś w naszym sercu zmieni się na zawsze. Ale spójrz, że Bóg tak nie działa.
On jest najbardziej cierpliwą, kochaną, wspaniałą istotą jaką możemy sobie wyobrazić.
Spójrz na swoje życie z boku. Może przegapiłeś już wiele cudów, bo ciągle czekasz na fajerwerki ?

To o tym mówi Jezus ludziom, którzy wpadają w niesamowity gniew.
Dla mnie jest to jedna z najbardziej tajemniczych, dynamicznych, nieprzewidywalnych scen w Ewangelii.
Jest tak bardzo niesamowita. Popatrz, ile emocji jest w tym krótkim fragmencie !

Jak wielki musiał być ich gniew, oburzenie na to, co powiedział. Dlaczego ? Bo wypomniał im niewiarę.
A to jest z pewnością najgorsza obelga dla Żyda. Ileż postów sobie fundowali, ile zwyczajów, zakazów i nakazów ! I nic z tego !
SERCE. Panowie i Panie ! Zabrakło serca w tym wszystkim…

Przychodzą z nim na górę i co się dzieje ? Nic. Absolutnie nic.

On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.”

Jak to możliwe ? Że człowiek, którego chcieli zrzucić z góry, przeszedł sobie pośród nich jak gdyby nigdy nic i oddalił się ?
Zastanawiam się nad tym od paru dobrych lat. Co musiało być w Jego spojrzeniu ?

Popatrz na to dzisiejsze słowo w kontekście tego, że On ciągle czeka.
Pomyśl, że czasami to, że czujesz się źle, że masz wrażenie, że pływasz w grzechu, że toniesz w nim, że Twoje życie jest pasmem błędów, nie jest niczym innym jak obkładaniem nawozem Ciebie, ukochanego figowego drzewa.
Bóg nie chce sprawić, byś się od niego odsunął, tylko byś się jeszcze bardziej zbliżył, wydał wspaniały owoc.

Jest genialnym ogrodnikiem.

***

Niewiele osób wie, że Monet był zapalonym ogrodnikiem. Miał w Giverny swoją własną głuszę.
Obrazy lilii wodnych, mostku japońskiego, cudowne roślinne kompozycje pochodzą stamtąd.
Zobacz, że Bóg też patrzy na Ciebie jak na ukochany ogród, który sam założył, opiekuje się nim i uprawia go.
Dajesz mu się po nim przechadzać i coś zmieniać ? Czy widzisz jakie cuda w nim powstają?
I wreszcie… Że Ty sam jesteś cudem w Jego oczach ?

Trzymajcie się ! 🙂 Szczęść Boże ! <3

Ps. Patrick Watson śpiewa piękną piosenkę o „Dreamer of a lighthouse in the woods”.
Pochodź po swoim ogrodzie z Jezusem, to On jest tą latarnią, której szukasz.

(tekst piosenki znajdziesz tutaj)
🙂