Iz 65, 17a

Iz 65, 17a

„Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię”

Mamy dziś poniedziałek.
Początek nowego tygodnia w pracy czy szkole. Nie wiem, czy Wy też tak macie,
ale ja w poniedziałki czuję się, jak ryba włożona nie do tego akwarium, co trzeba.
Niby pływam spokojnie jak zawsze, ale czegoś mi brak, czegoś szukam, do czegoś chcę się przyzwyczaić.
Może jesteś tak jak ja, lekko zlękniona/y tym, co i jak ze sobą pogodzić, jak zacząć… A Bóg chce poprowadzić z Tobą piękny dialog.

W Ewangelii patrzymy na Jezusa, który przybywa do Galilei.
Wraca do swojego domu, tam „skąd przyszedł”. Bardzo mnie fascynuje przebieg tej podróży.
Żeby trochę więcej się o niej dowiedzieć, trzeba cofnąć się nieco, do początku czwartego rozdziału Ewangelii wg. Jana. Jest tam bowiem napisane:

„A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan (..) opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei.

Jezus musiał uciec. Chwilowo zmienić swoje miejsce. To jeszcze nie był jego czas. Czy coś Ci to przypomina ?
Mnie trochę sytuację w Kanie Galilejskiej. To właśnie mówi do swojej matki, „to jeszcze nie mój czas”.
Co On robi ?
Zatacza swojego rodzaju koło. Tak jakby potrzebował przekonać się, czy to wszystko ma sens.
Jakby chciał wrócić do domu, zobaczyć, czy tam ludzie w Niego wierzą.
Jezus wie, co go czeka. On też potrzebuje się pokrzepić. Boi się przyszłości.

Zobacz, jak bardzo jest bliski Tobie, Twój Bóg. Tak bliski w tym, jak w ogrodzie oliwnym, gdy pyta,
czy ma wypić kielich goryczy. To tak bardzo niesamowite, że Bóg który jest wszechmocny, mógł przyjść
na ziemię w każdej, absolutnie każdej postaci. Przyjął jednak postać człowieka z wszystkimi Jego wadami i niedoskonałościami. Czy na prawdę sądzisz, że On Cię nie rozumie ? Że nie wie, że czasem się boisz ?
Że nie wie, że chcesz czasami uciec ?

Pogadaj z Nim dziś o tym. O tych Twoich ucieczkach właśnie. O tym, czego się boisz i lękasz.

Co ciekawe… Jezus aby wrócić do Galilei z Judei, musiał przejść przez Samarię.
Samaria, była przeciwieństwem Jerozolimy. Krainą w której czczono Baala, którą Żydzi się brzydzili.
Traktowali Samarytan jako niższych od siebie. Jezus natomiast właśnie tam rozmawia z kobietą przy studni.
To jej mówi o wodzie żywej. Wielu ludzi uwierzyło tam w Niego. Oni go pokochali. Nie chcieli, by od nich odchodził.
Co jest ważne, to że:
„I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu„.

Kiedy wrócimy do fragmentu o Galilei, czytamy:
„Galilejczycy przyjęli go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie.”

Różnica jest między nimi bardzo wyraźna. Jak wielką wiarę mieli w sobie Samarytanie !
Pomyśl… Oni nie potrzebowali cudu. Byli tak spragnieni Boga, że samo Słowo, ożywcze Słowo im wystarczyło.
Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy upadamy, wszyscy mamy chwile zwątpienia.
Pogadaj dziś z Nim o tym. Poproś o siłę, by takim Samarytaninem się stać.

Tylko o to chodzi Jezusowi, żeby przekonać się, dlaczego w Niego wierzysz…
Czy On jest w Twojej codzienności ? Czy go tam dopuszczasz ?
To ważne, bo słabi jesteśmy. Łatwo nas złamać. Łatwo zmówić nam, że to co widziałeś/widziałaś, przeżyłaś/przeżyłeś
dzięki Jezusowi, było tylko kłamstwem lub dziecinadą. Łatwo jest powiedzieć Nam, że te wszystkie „dyrdymały” nie są dla poważnych ludzi, którzy powinni twardo stąpać po ziemi.

Zobacz, że Jezus zatacza koło. Może czasami warto zatoczyć koło. Zatrzymać się i trochę porozmyślać
nad tym, co wokół się dzieje. Jak to jest ze mną i z Jezusem w ogóle ?
Ten dom, do którego proponuję Ci dzisiaj wrócić, to wszystkie to momenty, kiedy racjonalnie dochodziłeś do wniosku,
że wierzysz. Prawdziwie wierzysz. Pielęgnuj je i strzeż ich, bo one bardzo łatwo znikają.

 One mogą dodać Ci sił, gdy przyjdzie trudny moment. Jednocześnie nie irytuj się, że nic teraz się nie dzieje. Może Jezus wie, że jesteś silny/silna i nie potrzebujesz już znaków ? Może jesteś już mieszkańcem Samarii i wystarczą Ci Jego słowa ?

Jesteś już nową ziemią, którą stworzył Pan.

Trzymajcie się ! 🙂 Szczęść Boże ! <3

Ps. Obraz, który nam dziś towarzyszy to „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem”. Rembrandt van Rijn jest jego autorem. Ten artysta bywa nazywany malarzem duszy. Potrafił rozkładać twarze malowane na portretach na części pierwsze, tak dogłębnie, że patrząc na płótna, można wręcz zobaczyć serce uwiecznionego człowieka.
Jezus właśnie tak patrzył. On wydobywa z Ciebie Twoje serce. Zechciej je mu otworzyć.

Ps 2. Ostatnio do kin wszedł nowy film pt. „Pokój”. Samego dzieła nie widziałam (bardzo nad tym ubolewam :c), ale powstał do niego wspaniały zwiastun. Wykorzystano w nim utwór „All the things lost”. Piękny delikatny głos śpiewa „Treasured moments become lost treasures when you can’t recollect” (test wraz z tłumaczeniem zobaczysz tutaj 🙂 ).