J 6,20

J 6,20

„On zaś rzekł do nich: To ja jestem, nie bójcie się”

Dziś mamy sobotę. Już bardzo długo mnie tutaj nie było…
Taki czas się złożył. Niestety !

Dziś chcę napisać coś innego niż zwykle. Ponieważ to dla mnie ważny dzionek,
chcę komuś bardzo ważnemu w moim życiu podziękować.

Dobry Boże mój, kochany Tato !

Zawsze byłeś i jesteś ze mną !
I to dziwne… Ale odkąd pamiętam, myślałam o tym, że jesteś i że mnie słuchasz. Właśnie mnie !
Przecież na każdej mszy wiedziałam, że nie przychodzę do powietrza, tylko do kogoś. Ale dopiero, gdy
miałam 11 lat, sięgnęłam przez przypadek do Dużej opasłej książki stojącej na półce.

Tam był ktoś kto mnie kochał, stworzył, dawał schronienie, otaczał swoją silną dłonią.
Ktoś kto zawsze na mnie czekał, abym wzięła do małej dziecięcej ręki 3 kilogramowy stos kartek.

Dałeś mi się odkryć. Sam z siebie. Dałeś mi siebie w Piśmie, w Eucharystii, w Bierzmowaniu.
Zaprowadziłeś mnie do Wspólnoty, choć bardzo nie chciałam (musiał mi się komputer zepsuć, żebym
w ramach wdzięczności tam poszła ! Ot co!). Obdarzyłeś mnie wspaniałymi przyjaciółmi, a zabrałeś tych, których musiałeś zabrać. Tak jak sam napisałeś w Księdze Przysłów, wyprowadziłeś mnie na pustynię,
aby wypróbować, doświadczyć, pokazać mi, kim jesteś.

Nauczyłeś, by pytać o to, czego nie rozumiem. A także pomogłeś mi zrozumieć,
że wszystko co czynisz w moim życiu, nawet największe szaleństwa, rzeczy, których z początku nie umiem
przeboleć, że absolutnie wszystko prowadzi do większego dobra.
Nauczyłeś mnie miłości do siebie, z tą do innych, to jeszcze wiele pracy Cię czeka, ale myślę, że sobie poradzisz !

Dałeś mi najwspanialszą rodzinę pod słońcem ! Rodziców kochających na zabój, siostrę małą i cudowną,
dziadków takich prawdziwych dziadkowatych z dobrym uśmiechem i wygodnymi kolanami, na które mogłam wejść. I tych dalszych, też kochanych. Dzieci moje, takie Boskie, bo chrzestne 😀 Najgrzeczniejsze i najukochańsze pod słońcem, bo moje ! I miłość też taką Boską, jak wszystko co mi dajesz, ku mojemu zdziwieniu tak nagle <3

I nie wiem jak mogę Ci podziękować, ale wiem, że chcę tańczyć z Tobą do końca moich dni.
Nie ważne kiedy ten koniec będzie, tam będziesz Ty.

Chcę tańczyć z Tobą tak jak do tej pory. I siedzieć nad brzegiem morza.
Niech morska bryza muska delikatnie nasze twarze, gdy rozmawiamy o poważnych rzeczach,
a słońce grzeje głowy, gdy o tych mniej poważnych.
Możesz dalej żartować sobie ze mnie, Oto jestem dla Ciebie zawsze i wszędzie, tak jak Ty byłeś i jesteś ze mną.

Jeszcze tak wiele razem nas czeka !
Na kolejne lata, błogosław nam i wszystkim tym, którzy są mi bardzo bliscy.
Bo ludzie których mam wokół siebie, są najlepsi pod słońcem 🙂

Kocham Cię, Twoja Córka.
Już starsza o kolejny rok.

Ps. Oczywiście nie może być bez obrazu ! Dziś Monet ! Plaża w Pourville. Tak jak wszystko na tym obrazie, tak Bóg też jest delikatny i nieuchwytny ! <3

Ps.2. Bez muzyki też się nie obejdzie 😀 Mój Bóg