Rdz 18,1
„Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia.”
Rzadko mam tak, żeby coś pozornie zwykłego ujęło mnie w sposób nader niewyobrażalny.
Lubię taki stan, kiedy sama nie rozumiem co się dzieje z moją kobiecą emocjonalnością skłonną do wybuchów śmiechu i płaczu jednocześnie (Panowie niestety nigdy tego nie zrozumieją xD).
Słowa, które dziś kieruje do nas Jezus, które właśnie do Ciebie kieruje sam Bóg, kolejny raz, mówią jaki tak właściwie jest ten Nasz Ojczulek w Niebie.
Wyobraź sobie, że jesteś na pustyni, ogromny skwar, żar leje się z nieba, nie ma czym oddychać, słońce pali niemiłosiernie…
W tym wszystkim znalazłeś/aś sobie cień pod rozłożystymi dębami.
Jest Ci dobrze, zwyczajnie najlepiej w świecie, bo to miejsce chroni Cię od upału.
Możesz spokojnie obserwować to, co dzieje się „na zewnątrz”, odpocząć od upału, oprzeć się o korę drzewa.
Marzenie !
W tym momencie przychodzi do Ciebie Pan.
Zobacz, że przychodzi też wtedy, kiedy jest Ci niezwykle dobrze.
Kiedy czujesz się świetnie i oddałbyś wszystko, żeby nie wychodzić z cienia.
Czyli odwiedza Cię w miejscu, które jest dla Ciebie miejscem szczęśliwym, którego nie chcesz opuszczać.
Czy tak samo jak ja, gdy parzy słońce nie potrafisz bez okularów słonecznych
spojrzeć gdzieś daleko w horyzont ?
No właśnie…
W cieniu to całkiem możliwe!
Przychodzi więc w miejscu, które otwiera Twoje oczy, sprawia, że widzisz lepiej, jaśniej, dalej.
Co robi Abraham (to już jest ABRAHAM, nie stary Abram!)?
Wychodzi z cienia, aby obsłużyć nieznajomych.
Czego więc chce od Ciebie Bóg ?
Ruchu.
Relacja z Nim bowiem nie polega na stagnacji. Nigdy nie jest tak, jak było wcześniej i tak, jak będzie później.
Czasem, by spotkać się z Bogiem, trzeba wyjść ze swojej „strefy komfortu”, zaryzykować, trochę się pomęczyć…
Warto! A nóż, spotka Cię tam dwóch nieznajomych, którzy spełnią marzenie Twojego życia 😀
Ale.. Zauważ, że kiedy podróżni jedzą, On stoi już w swoim cieniu.
Wraca tam, gdzie czuł się bezpiecznie.
Tak sobie myślę, że właśnie tak jest z tym naszym Bogiem.
Do każdego trafia inaczej, i przychodzi w całkiem innych miejscach, tak jak tego potrzebujemy.
Jedyne co jest potrzebne nam, to otwarte serce.
Nie bez powodu przed Ewangelią psalmista zaśpiewał dziś:
„Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.„
To On otwiera nasze serce. I jego trzeba o to poprosić.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nie dociera do Ciebie Jego słowo, nie umiesz się modlić itd,
poproś Go o otwartość. Bo sami z siebie nic nie możemy!
Czy kojarzy Ci się z czymś ta sytuacja?
Maria zaczęła swoją relację z Chrystusem właśnie od Niego.
Zwyczajnie usiadła i patrzyła.
Marta włożyła z nią dużo siły, ale nie do końca tam gdzie trzeba.
Usiądź dziś z nim pod dębami Mamre.
Poczuj jak delikatnie szumią liście ogromnego drzewa nad Wami.
Pogadaj z Nim, gdzie jest Twój dąb, i przypomnij sobie jak tam przychodził.
Może nie masz swoje cienia pod drzewem? Poproś, by Ci go ukazał.
On na pewno to zrobi 🙂
Trzymajcie się ! <3 Szczęść Boże :):*
Ps.1. Obraz na dziś to… Murillo, Abraham i Trzej Aniołowie. Murillo to kataloński malarz barokowy. Jak większość malarzy z tamtej części Europy preferował specyficzny styl, zupełnie inny niż reszta malarzy z tego okresu. Niezwykle ciekawy człowiek, bardzo wierzący, który po śmierci swojej żony wstąpił do zakonu 🙂
Ps.2. Ważne, by otwierać się na wszystko i z tym wszystkim co masz, wchodzić w relację z tym, który kocha najbardziej <3 Dlatego… „With Everything”… Pamiętaj, że muzyką też można się modlić 🙂
