"Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc"

„Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc”

Czy szukałeś kiedyś takiego miejsca w którym mógłbyś założyć nogę na nogę i spokojnie sączyć przepyszną liściastą herbatę pełną aromatu świeżych owoców, na słoneczku ogrzewającym delikatnie twoje zapracowane czoło pełne zmarszczek spowodowanych pracą, uczelnią, rodziną i wszystkim innym?

 

Miejsca w którym czas płynąłby inaczej, a ludzie byliby spokojni i mili?
Miejsca w którym Boga można spotkać na każdym rogu i odnaleźć go we wszechobecnej naturze?
Miejsca które obfituje w bukiet melancholii podarowany przez spokojne wody polskich jezior?
Takie miejsce znam. I poleciłabym Mazury każdej osobie, która potrzebuje spokoju i oderwania od rzeczywistości, lecz nie jest gotowa na całkowite milczenie w domu rekolekcyjnym ojców Jezuitów.

 

 

Czas

Tutaj płynie inaczej. Dla mnie jakby się zatrzymał wiele lat temu, gdy babcine mieszkanie wypełnione było zapachem świeżych gołąbków w obłędnym sosie, rano smakiem mlecznej zupy z mleka od krowy sąsiadki, w południe botwinką takiej jakiej żadna restauracja nigdy nie doścignie. Lasy wciąż wyglądają tak samo, jest tylko więcej łosi niż żubrów, a na żuczki trzeba uważać pod nogami na leśnej ścieżce. Ludzie wciąż są tacy sami, mają te same problemy, tylko dzieci coraz starsze, wyjechały do jakiegoś Londynu, czy Warszawy. PGRy tak stoją jak stały i chociaż próbuje się lokować w nich nowe zakłady pracy, jakoś nic z tego nie wychodzi.

Ludzie

Nikt się tu nie spieszy. Mówią, że się spieszą, leśne drogi pokonują z prędkością błyskawicy, ale śpieszą się inaczej niż gdziekolwiek indziej. Nie w głowie. W głowie maja spokój i potrafią się nim cieszyć. Potrafią zatrzymać się, by patrzeć z łódki na jezioro, które dobrze znają od dziecka, iść na grzyby, które sprzedają, albo zrobią na obiad i zatrzymać się dla sąsiadki, bo samotna i starsza, lubi pogadać. Alkohol jest wszechobecny tak jak i depresyjna świadomość braku perspektyw, bo „przecież nie ma tu nic”.

Natura

Myślę, że ważne jest aby kontemplować czasem swoje życie. Smakować naturę wokół nas, posiadać wewnętrzną harmonię, którą potrafią tak pięknie potrafią stwarzać pola i lasy. Czy bezkres wód i linia lasu nie sprawia, że jest nam lepiej na sercu?

Bóg

Nie wiem dlaczego, ale dla mnie jest tutaj wszędzie, bardziej niż gdziekolwiek indziej. Może to przez naturę, która wygląda jakby ludzka ręka nigdy jej nie tknęła lub może dzięki ciszy w której bardziej go słychać. To miejsce wyciszenia, gdzie problemy tak mocno nie krzyczą, gdzie to co w środku nas w końcu dochodzi do głosu. Jest mi dobrze, gdy wchodzę do małego wiejskiego kościółka, słucham proboszcza, który z pokorą mówi o trudach.


Poszukaj miejsca, które przynosi radość i spokój. Może twoja relacja z Bogiem zakłócona jest przez nadmiar bodźców i jego głos zwyczajnie do Ciebie nie dociera? Może jesteś jak ta mała mrówka w lesie, przygnieciona igiełkami, ledwie widoczna spod liści? Jeśli nie możesz się wyrwać, przynajmniej spróbuj stworzyć w swojej głowie miejsce spotkania z Bogiem, np pod dębami Mamre lub nad brzegiem jeziora Genezaret. On na prawdę na Ciebie czeka i nie będzie miał pretensji o to jak długo. Bóg jest Bogiem, nikt nie przeniknie jego myśli, tak głęboko są ukryte i schowane, dlatego tak piękne przez swoją tajemniczość.

Zrób coś dla Niego i dla siebie.
Jeden krok.

:):*