Przed Zesłaniem!
Dziś nie wkleję liturgii słowa z dnia. Wszystko bowiem, co zostało powiedziane w ostatnią niedzielę warte jest przeczytania!
Może część z Was, która mnie zna osobiście i wie jaki mam charakter, zdaje sobie sprawę z dualności mojego charakteru. Z jednej strony potrafię długo pracować, bardzo cierpliwie, by coś osiągnąć, a z drugiej straszny ze mnie niecierpliwiec. Czasem wolę poddać się niż czekać, dać za wygraną wstydowi i poczuciu własnej małości i marnej wartości i uciec, zamiast próbować. Zawsze łatwiej jest uciec, niż ryzykować potencjalne cierpienie z przegranej. Miałam taki moment w życiu, który pamiętam jakby było to dziś i dotyczyło kryzysu niecierpliwości w podjęciu decyzji decydującej o całej reszcie mojego „ja”, gdy z ambony usłyszałam te słowa, wypowiadane w ostatnim niedzielnym pierwszym czytaniu: „Nie wasza to rzecz znać czas i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (…)”. Nie wiem, czy znacie to uczucie, gdy jesteście na skraju wyczerpania, a nagle słyszycie coś, co sprawia, że nabieracie w płuca głęboki oddech i orientujecie się, że Wasz problem jest trochę wyolbrzymiony. Tak było wtedy ze mną. I tak samo jest za każdym razem, gdy mocno czekam na pomoc w podjęciu ważnej decyzji. Tak było już setki razy, że nabierałam głęboki oddech, gdy przypominały mi się te słowa. Tak niezwykle ważne. Myślę, że życie wywiera na nas presje pod postacią szybkiego podejmowania decyzji. Teraz, już, natychmiast.
— Nie wiesz?; -Więc nie wiesz czego chcesz?; -Wystarczy zdecydować….

Często słucham blogerów parentingowych i bardzo podoba mi się porównanie rodzicielstwa do ciągłej niewiedzy i ciągłego dualizmu, w którym jedna nasza strona bardzo czegoś chce, a druga nie. Jedna bardzo kocha, a druga niemal czuje wściekłość pośród ciągłego uczucia niewiedzy i niezdecydowania.
Czy wiesz do czego zmierzam?
Do tego, że jak powiedział na niedzielnym kazaniu jeden ojciec w klasztorze Dominikanów w Łodzi, „nasza wiara jest do chodzenia”. Do chodzenia z uczuciem, że trochę niedomagam, ale za to się staram. Że trochę rozumiem, o co Bogu chodzi, ale trochę w sumie nie. Do tego, że w chwilach pięknych i wzniosłych tak łatwo jest wierzyć i odczuwać pocieszenie, a z drugiej strony w chwilach, gdy wszystko się wali, ciężko jakoś tak ufać…

Dziś jest ze mną takie przemyślenie, że Apostołom po Wniebowstąpieniu musiało być tak strasznie ciężko. Bez planu, bez poczucia pewności, bez wskazówek w którą stronę iść, z ogromnym poczuciem wykonania trudnej misji. Takie jest nasze życie. To ciągłe „chodzenie” z Jezusem przy ramieniu i badanie, czy idzie się w dobrą stronę. Zauważ, że niektórzy powątpiewali. Powątpiewali mimo, że widzieli Jezusa Zmartwychwstałego na własne oczy, mimo, że byli świadkami wniebowstąpienia. Jezus nikogo na siłę nie przekonuje. Obserwując to jak czuły, jak delikatny, jak wyrozumiały jest w relacjach, myślę, że nasze zwątpienia są dla niego dużym wyzwaniem. On jednak nigdy nie robi niczego na siłę. Zapowiada zesłanie Ducha Świętego. Sądzę, że to jest kluczem. Trzeba nam Ducha, by nasze zwątpienia stały się tylko etapem w dalszej drodze. Trzeba nam Ducha, by dalej iść i się rozwijać. „Nasza wiara jest do chodzenia” i jeśli staniemy w miejscu, to nigdzie nie dojdziemy. Zauważ, co mówi, Anioł Apostołom patrzącym w górę za Jezusem: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. On przyjdzie, a naszym zadaniem jest ciągle iść dalej. Jest myśleć o tym w co wierzę, jak wierzę, zauważać dyskretne zmiany. To nieustanna przygoda.

Jutro jest niedziela Zesłania Ducha Świętego! Jeśli masz ochotę – posiedź trochę ze słowem z ostatniej niedzieli. Co dla Ciebie znaczy Duch? Czym jest Duch w Twoim Życiu? I czy chcesz go przyjąć? Czy to coś zmieni?
Posiedź, podumaj, popatrz chwile w niebo, a potem wstań i idź 🙂
Ps. Dziś podsyłam Wam pieśń do Ducha, którą absolutnie kocham 🙂 Była też na naszym ślubie, gdy tata prowadził mnie do ołtarza <3
