"Dla MNIE to profanacja."

„Dla MNIE to profanacja.”

Mazury to mój drugi dom.
Gdy byłam dzieckiem, cieszyłam się na wyjazd do babci, na smak i zapach botwinki unoszący się w kuchni i w całym mieszkaniu. Na pierogi, naleśniki, świeżo złowione rybki i inne potrawy, które wychodziły spod babcinej ręki.
Chodziliśmy na niedzielne msze do małego parafialnego kościoła oddalonego o niecałe 100m od domu. Te msze, gdy byłam mała, spędzałam zwykle w ogrodzie kościoła na rękach dziadka (z drugiej strony), który nie chciał, żebym słuchała wynurzeń księdza Franciszka o złych alkoholikach, którzy są jak bydło i ogólnie o tym, jacy ludzie są źli i niedobrzy.
Jako nastolatka zostawałam w czasie mszy w środku, jednak bardziej niż dziwne kazania (ksiadz Franciszek nadal był proboszczem) interesowały mnie malowidła i posadzka kościółka po remoncie (ma piękne ornamenty !!!!).
Jako dorosła kobieta, gdy babci już zabrakło, przyjeżdżałam na Mazury, aby odpocząć, odnaleźć siebie, nakarmić się widokami, spokojem, przystopować, oderwać się od zgiełku Śląska. Bardzo zdziwił mnie tamtejszy ksiadz proboszcz, którego kazania były wyjątkowe. Już dawno nie słyszałam u księdza takiej pokory, takiej wyrozumiałości dla ludzkich wad i niepowodzeń (był/jest? alkoholikiem).
W ostatnią niedzielę znowu odwiedziliśmy z M. ten sam kościółek. Wiecie jakie mamy czasy… Od progu trochę zdziwił mnie brak maseczek i dystansu. Msza rozpoczęła się jak większość innych. Natomiast kazanie było dla mnie dużym szokiem, który zadecydował o tym, że cała resztę mszy dumałam zamiast nad słowem bożym, to nad inna kwestią. Ksiądz rozpoczął je od tego, że zaznaczył, iż nie życzy sobie, aby powtórzyła się historia z przed tygodnia, tzn. „zlizywanie Pana Jezusa z ręki”. „Dla MNIE to profanacja” zaznaczył. „Powiem Wam teraz, co macie robić, jeśli boicie się przyjąć Pana Jezusa do ust – módlcie się do Matki Bożej o odwagę”. „Nie słuchajcie lekarzy, telewizji, polityków, to kłamstwo!”, unosił się. Potem nastąpiło odczytanie historii o cudzie eucharystycznym, aby udowodnić, że ciało Pańskie leczy i zbawia, a nie przenosi choroby.
Do Komunii nie przystąpiłam, nie chciałam, aby moje zuchwalstwo było przyczyną do rozważań na następnej mszy niedzielnej.
Wiecie było mi głupio. Czułam się głupio i byłam zażenowana.
Zmusiło mnie to do różnych rozważań w tym kontekście…
Przede wszystkim pomyślałam, że należy pytać się siebie samego, każdy z nas osobiście, o to czy uważamy się za mądrzejszego niż cała masa autorytetów – nie tylko w kontekście wirusa, ale wgl w życiu. W odniesieniu do Boga, do wiary, ale także w codzienności. Przecież na co dzień mamy w „zwykłym życiu” masę decyzji do podjęcia, masę spraw do załatwienia.
Rozważałam sobie także to, czy Ciało, które ma tak wielką moc, traci ją nagle poprzez „zlizywane z ręki”…
Oraz czy umiem zmiany w swoim życiu przyjmować i się z nimi godzić. Godzić z wolą Boga, że czasem trzeba się przystosować do okoliczności, które mnie otaczają?
Oraz czy mam w swoim życiu tendencje do narzucania innym swojej woli? Wszak, możliwość wyboru, a także zmaganie się z własnym strachem zostało tym ludziom, nam na tej mszy odebrane. Pytanie jednak, czy ja nie jestem typem osoby, która narzuca innym swoje spojrzenie, swój odbiór rzeczywistości, pozbawiając kogoś możliwości bycia innym ode mnie?
Głęboko wierzę i będę wierzyć mam nadzieje, aż do spotkania w innej rzeczywistości, że Jezus jest mądry. Że Bóg jest dobry – to jasne. Ale także, że Bóg jest mądry. Że nikt tak jak Jezus nie posiadał zdrowego rozsądku w osądzie rzeczywistości.
Jeśli prześledzimy jego ziemskie krótkie życie, to rozsądek to coś, co powala czasem na kolana.
„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale rozsądku i trzeźwego myślenia”.
Buźka. Bądźcie zdrowi, uważajcie na siebie, bądźcie rozsądni 🙂
Nie chciałabym także, abyście zrozumieli mój wpis jako krytykę tego księdza. Ja odbieram to raczej, jako przyczynek do rozważań nad sobą oraz jako okazję do przypomnienia (lekarski obowiązek) o zachowaniu rozsądku, a także wolnej woli 🙂
Ps. Dziś piosenka kogoś, kto w mym sercu muzycznym ma duuuuuuuużo miejsca i będzie miał zawsze. Fismoll z nową piosenką 🙂 Posłuchajcie, bo piękny tekst z ważnym przesłaniem.