Rozpoznać, zobaczyć Go.
Dziś mam dla Was teksty z niedzieli, która już przeminęła. Z niedzieli 9 sierpnia, które kocham, uwielbiam przemadlać i rozważać. Dwa teksty, które nierozerwalnie się ze sobą łączą, a mówią, o tym, co w naszym życiu bardzo trudne. O tym jak rozpoznać, jak zobaczyć Jezusa.

(1 Krl 19,9a.11-13a)
Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.
(Mt 14,22-33)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.
Zachęcam do tego, aby z tymi tekstami usiąść, podumać. Choćby przez moment i rozebrać je na części pierwsze tak, jakbyście słyszeli je po raz pierwszy.
- Wiara to życie.
Zobacz, że Bóg przychodzi do Eliasza w czasie jego dużego załamania. Dobrze wie, jak wygląda jego codzienność, zna jego problemy, jest świadomy całej sytuacji, która wokół niego się rozgrywa. Jezus przychodzi do uczniów, którzy są we wspólnocie, płyną sobie łódką, przychodzi podczas zwykłej czynności, chwili jakich jest w ich życiu wiele.
Wbrew temu, co czasem widać dookoła nas nie da się odłączyć wiary od życia, ani życia od wiary. Kiedyś myślałam, że to dwa różne światy, które trudno ze sobą połączyć. Nic bardziej mylnego! Wiara głęboka, która opiera się na relacji otwiera nas na swiat zewnętrzny, a nie zamyka. Jeśli zamyka to jest w tym wyższy cel, dobrze przemyślany (np. rekolekcje w milczeniu, kwarantanna itd). Nie żyjemy na co dzień w zakonach (my świeccy oczywiście) i nie ma tez możliwości, żeby w zakonie domowym się zamknąć. To prowadzi do samotności i pewnego braku oglądu świata, braku znajomości odniesienia, oderwania od innych ludzi od problemów. Pomyśl, jak w twoim życiu łączysz wiarę z codziennością. Czy są to dwa różne światy? Czy jednak jakoś się ze sobą splatają? - Relacja.
Eliasz rozpoznał Boga w łagodnym powiewie wiatru. Uczniowie zaś nie rozpoznali Jezusa na jeziorze. Domyślali się podświadomie, że może to być On, ale nie byli pewni.
Żeby rozpoznać druga osobę, musimy mieć z nią jakaś relacje. Musimy choć trochę ją znać. Ale jeśli ją mamy, jeśli dobrze kogoś znamy jesteśmy świadomi i otwarci na drugich to wiemy, że to ciasto np upiekł ten ktoś, bo czuć cynamon, a ten ktoś cynamon bardzo lubi (przykład). Jeśli mamy ulubione obrazy, muzykę danego artysty to rozpoznamy go nawet nie wiedząc do końca, że to jego dzieło, bo wiemy że tu jest to coś co do tego kogoś należy, czasem nieświadomie.
Pomyśl, w jaki sposób do Ciebie przychodzi Jezus? Czy rozpoznajesz go czasem? Czy potrafisz w swoim życiu odnaleźć nieświadomie nawet jego ślady? - Tęsknota.
Jeśli wiara jest życiem, jeśli mamy relację to tęsknimy. I czasem tej tęsknoty nie mamy w sobie w ogóle. Jej w nas po prostu nie ma. Bo Boga nie rozumiemy, bo nie chcemy go, bo nie mamy relacji… To trochę zamknięte koło i bezcelowe jest zastanawianie się co jest pierwsze…
Czy jest w Tobie tęsknota za Jezusem. Czy kiedy odchodzisz gdzieś daleko, oddalasz się, to czy chętnie wracasz? Czy wracasz z własnej woli i tęsknoty, czy z przyzwyczajenia?
- Spotkanie.
W obu fragmentach to Bóg przychodzi do bohaterów. On wychodzi im na przeciw.
Naturalną konsekwencją tęsknoty jest chęć spotkania. Spotkania z tym, kto jest dla nas ważny. I popatrz, że to w Jezusie, w Bogu jest ogromna tęsknota za Tobą. Ona działa w dwie strony, nawet jeśli nam się wydaje, że Bóg milczy, że Go nie ma, w nim jest tęsknota za spotkaniem z Tobą. Może mylisz wicher z lekkim powiewem, może bardziej szukasz burzy i zjaw… Jak to jest u Ciebie? Jeśli kiedyś przeżyłeś w swoim życiu doświadczenia spotkania z Bogiem, to podziękuj za nie, wróć do niego. Jeśli czegoś takiego w twoim życiu nigdy nie było, to poproś o to doświadczenie. Poproś o otwarte oczy i serce na spotkanie. - Przestrzeń.
Żeby się spotkać potrzebujemy przestrzeni sprzyjającej spotkaniu. Ciszy, spokoju, czasem nienarzucającego się towarzystwa. Zadbajmy o nasze spotkania z Jezusem, o naszą głowę, by było w niej jakieś miejsce na duchowość. Nie odrywajmy duchowości od życia, ale łączmy je w jedno.
Lubię to zdjęcie u samej góry, bo trochę ono takie jest jak spotykanie się z Jezusem. Niby zwykłe, a niezwykłe. Niby wszystko wiadomo, ale jednak nic nie wiadomo. Niby widać, różne rzeczy, ale jeśli spojrzeć głębiej to nie zawsze. Wypatrujemy i czasem nic nie widać, a gdy przestajemy, coś na horyzoncie się pojawia.
Spotkajcie się z Nim, tak jak umiecie <3 :*
Ps. Dziś piosenka, którą dobrze już znacie jeśli śledzicie wpisy 🙂 Ale ona jest niezwykle odpowiednia. Jeśli macie ochotę wsłuchać się w tekst, to zrozumiecie… Sięgam po nią zawsze, gdy chcę być bliżej, gdy chcę poczuć ten lekki powiew, gdy chcę, by ktoś przyszedł… 🙂
