Wielki Piątek
Kiedyś napisałam tekst o Wielkim Piątku. Jeśli masz ochotę, to przeczytaj go proszę, bo to przyda nam się dziś.
Od czasu napisania tego tekstu minęły dwa lata. Podobnie patrzę na to, co dzieje się w tym wyjątkowym dniu, jestem trochę starsza, trochę zmieniło się moje osobiste życie, jednak to co uważałam wtedy, nadal trwa.
Nie lubię, gdy w Wielki Piątek skupiamy się na tym, że umiera nasz przyjaciel, nie lubię, gdy mamy w sobie smutek nad nami samymi, bo to trochę odwraca nasz wzrok od tego, który w tym dniu jest najważniejszy. Dlaczego o tym myślę?
Dlatego, że gdy jakiś czas temu pojawiła się u mnie pewna diagnoza, która zasiała wątpliwość, co do dalszej mojej bytności na tym ziemskim padole miałam wrażenie, że większość osób przeżywa nie moją sytuację, ale swoją hipotetyczną samotność.
Nie ma w tym nic złego, wszak jesteśmy ludźmi, ale obiecałam sobie wtedy, że gdy ktoś z mojego otoczenia będzie poważnie chory nie dam się wciągnąć w tę pułapkę… Czy rozumiesz do czego dążę…?
Chciałabym, żebyś dziś Ty, który czytasz te słowa i prawdopodobnie żałujesz, że nie można trwać przy Bożym Grobie w kościele, trwał przy Jezusie. Proszę dziś, abyś nie skupiał się na własnych uczuciach, na własnym bólu, na własnym umieraniu, porażkach, cierpieniach, zrób dziś to, co jest najtrudniejsze gdy druga osoba cierpi… Bądź przy niej.
Moją ulubioną rzeźbą jest Pieta, w wykonaniu Berniniego. Każda żyłka, tętniczka, ścięgno, ranka, zmarszczka jest wykonana z niesamowitą precyzją. Popatrz na tę rzęźbę, i wyobraź sobie, że to Ty jesteś Maryją, która trzyma w dłoniach wątłe ciało.
Zobacz, że ten Bóg, który wjeźdżał do Jerozolimy, ten, który uzdrawiał, przemieniał, wskrzeszał bardzo bezbronny jest dziś w Twych rękach. Nie musisz nic mówić, nie chodzi tu o mówienie lub dochodzenie do jakiś szerzej zakrojonych wniosków. Spróbuj trwać dziś przy Jezusie w milczeniu. Możesz wziąć go na ręce lub stać, klęczeć pod krzyżem, daj się wciągnąć wyobraźni, milcz, po prostu bądź. Żyjemy w takich czasach, że cały czas trzeba coś mówić, pokazywać, robić, niech dzisiejsza modlitwa będzie całkiem inna. Niech to będzie Twoja chwila zatrzymania dla Pana. Może w tej ciszy usłyszysz Jego cichy, ciepły głos..? Może nie usłyszysz nic.
Wiem, że to trudne do czego Cię dziś zapraszam. Na jednych z rekolekcji na których byłam trwaliśmy tak godzinę pod krzyżem w milczeniu. Nigdy nie zapomnę tej modlitwy, nigdy nie zapomnę tego ciepłego, cichego głosu, nigdy nie zapomnę jak trudno było mi milczeć, ale z drugiej strony jak cudownie było trwać przy Nim.
Pozwól dziś mu odejść, pozwól sobie na samotność i brak słów. Pozwól, aby ta chwila trwała.
Napisałam w tekście, który u góry Wam przypomniałam, że pod Krzyżem nie było wszystkich… Niedawno pomyślałam sobie też, że może właśnie były pod Krzyżem te osoby, które potrafiły trwać i poradzić sobie ze swoimi emocjami, Ci którzy mieli w sobie „męską” gwałtowność i wolą działać, mówić, robić, i nie za bardzo znosić swoje porażki, pod krzyż nie dotarli.
Może właśnie mamy nauczyć się być pod Krzyżem, zmierzyć się z własnym egoizmem i bezsilnością.
Życzę Wam dużo siły i pokoju ducha na ten cudowny czas 🙂
Dziś podsyłam piosenkę, którą kochamy śpiewać czuwaniowym składem. Jestem pewna, że gdyby było czuwanie przy Grobie to ta pieśń zostałaby zaśpiewana… Cudem jest ten tekst i cały utwór 🙂
