Odważny Tomasz i mój własny wstyd.

Odważny Tomasz i mój własny wstyd.

Po czasie radości ze Zmartwychwstania i Świętach, przyszedł czas oktawy i „po oktawie” pełen… Ciekawych spotkań opisanych w Ewangelii. Przyznam szczerze, że zawsze analizowałam sobie te spotkania w kontekście jakby dumy, radości, perspektywy człowieka, który wie, co się stało i zatracił w sobie możliwość wcielenia się w nastroje i uczucia ludzi żyjących na kartach Pisma. Odkąd zaczęłam jeździć na rekolekcje ignacjańskie, odkryłam jak ważna jest wrażliwość, uważność i łagodność w odczytywaniu tego, co dzieje się na kartach Pisma, jak ważna jest chęć postawienia się w danej sytuacji, bez oceniania, z dystansu… Wiecie mam wrażenie, że to pomaga także w życiu, dużo ciężej jest oceniać, szufladkować ludzi, a zawsze była to dla mnie pięta Achillesowa.

Skąd i po co ten wstęp?

Ostatnio rozważałam fragment Ewangelii o św. Tomaszu. Po raz… n-ty. Ale to, co zadziało się na tej modlitwie było dla mnie czymś zupełnie… nowym, miażdżącym, niesamowitym.

Chciałabym uchylić Wam rąbka tajemnicy, ale przede wszystkim zachęcić Was do osobistej modlitwy tym niesamowitym spotkaniem Zmartwychwstałego i Tomasza.

(J 20,19-31)
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

  1. Po pierwsze moją uwagę przykuło stwierdzenie „przed Żydami”. Zobacz, że wcześniej używano raczej określeń: „uczeni w Piśmie”, „faryzeusze”, bo Żydami byli oni wszyscy, jednak teraz już „tamci” są „Żydami”. Wyraźnie zostaje zaznaczona dychotomia między jednymi a drugimi. To Zmartwychwstanie ich dzieli, to Zmartwychwstanie jest nowym etapem, nową drogą, istotą tej wspólnoty. Jak Ty sam/a podchodzisz do kwestii Zmartwychwstania, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ono jest fundamentem naszej wiary? Czy nie jest tak, że starasz się nie rozmyślać nad tym, czy w to wierzysz naprawdę? Ksiądz Twardowski, wielki poeta, wrażliwy człowiek powiedział kiedyś kontrowersyjne krótkie kazanie o tym, że Chrystus Zmartwychwstał, a my nadal w to nie wierzymy.
  2. Staraj się pobyć z uczniami, wczuć w ich sytuację. Ja nigdy tak bardzo nie odczuwałam ich strachu. Tego, jak bardzo zostali samotni, bez przewodnika, bez planu, bez wsparcia. Zauważ, że tak jak Bóg Ojciec (co zawsze staram się podkreślać) nie dał Jezusowi gotowego planu na Zbawienie, tak Jezus nie zostawił uczniom planu na zbudowanie Kościoła. On ich zostawił z dnia na dzień. To od ich decyzji, natchnień Ducha Świętego, ale przede wszystkim od ich woli jest uzależnione co się stanie dalej. Gdy to pojęłam, to pomyślałam, że w takiej sytuacji sama chętnie zamknęłabym się za drzwiami. Jeśli dodatkowo wiesz co nieco o Żydach i ich zdolności do wpadania w gniew to… Nic dziwnego. Zawsze troche z wyższością podchodziłam do tej sytuacji. Myślałam sobie o nich jak o dzieciach we mgle. Wstyd się do tego przyznać… Jakie są Twoje uczucia, gdy czytasz o dorosłych chłopach zamkniętych za drzwiami…? Co się dzieje z Tobą, gdy życie Twoje wali się i nie masz już planu?
  3. Do uczniów przychodzi Jezus. Tak zwyczajnie, przychodzi mimo zamkniętych drzwi. Nie wiem, czy Ciebie ta scena wzruszy tak samo jak mnie, ale popatrz co tam się dzieje! Staje pośród nich, oni go dotykaja, przytujają się do niego. To tak osobista, niesamowita, czuła scena, że nie umiem jej opisać słowami. Myślę, że to dobry moment, żeby oddać Jezusowi wszystkie swoje wątpliwości, smutki, niedowiarstwa i po prostu go dotknąć. Dotknąć Zmartwychwstałego, jak to brzmi ! Możesz jeśli chcesz uczestniczyć z uczniami w tej niesamowitej scenie. Jeśli nie jesteś gotowy, trzymaj się z boku i patrz. Co czujesz?
  4. Tomasza nie było z nimi. Nie wiemy dlaczego. I nie to jest nam dziś potrzebne. Skumy się na tym, że całe to doświadczenie spotkania, bliskiego osobistego, namacalnego dotykania Zbawiciela ominęło tylko Jego. Przez całe lata myślałam sobie, że jak Tomasz mógl nie uwierzyć skoro wszyscy mu mówili, że On istnieje i żyje. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że łatwiejszą ścieżką w naszej wierze, dużo prostszą i wygodną jest brak pytań i wątpliwości. Gdy teraz myślę sobie ile razy moje pytania stawały się niewygodne, albo myślenie zwyczajnie problematyczne. Ale gdyby nie to wszystko, nie byłoby mnie tu, gdzie jestem. Mamy czasem poczucie, że wiara nie jest spójna z życiem i myślenie, ale dopiero wtedy gdy to wszystko w nas współgra, gdy mózg nasz pracuje i używamy go w zgłębianiu tajemnic, dopiero wtedy to ma jakiś sens. Dopiero wtedy jest prawdziwe. Zobacz jak wielką odwagę musiał mieć Tomasz, że przeciwstawił się całej reszcie i prawidziwie przyznał, że nie uwierzy, póki nie doświadczy. Ile razy było nam łatwiej machnąć ręką, przyznać coś z czym się nie zgadzamy i uniknać konfrontacji na każdym polu. Dziś już wiem, że postępowanie Tomasza było słuszne. Wiem, że mi takiej cywilnej odwagi mogłoby zabraknąć.
  5. Zobacz, że Jezus do Tomasza przychodzi. Przychodzi do jednej owieczki, która gdzieś się zagubiła. Tomasz dzięki swej odwadze, otrzymuje niezwykły dar spotkania z Panem twarzą w twarz. Doświadczenie jego ciała, rozmowy z nim. Tak bardzo osobistej i pięknej. Tomasz chciał tylko doświadczyć tego, co pozostali i zawalczył o to w prostocie swojego serca. Słowa Jezusa, które padają później zawsze rozumiałam jako pewien wyrzut dla Tomasza, ale dopiero teraz uswiadomiłam sobie, że przecież pozostali uczniowie także uwierzyli, bo doświadczyli. I patrząc na samą osobę Jezusa, gdyby nie chciał powrócić dla samego Toamsza, to zwyczajnie by tego nie zrobił 😉 Może jesteś Tomaszem i może masz problem z wiarą, jakikolwiek. Ja wierzę, że Jezus zjawi się u Ciebie, może dziś, może za wiele lat, i porozmawiacie twarzą w twarz, jak przyjaciel z przyjacielem. Wierzę, że również do mnie przyjdzie i pogadamy o różnych pytaniach, które w sobie mam.

Życzę Wam pięknego doświadczenia modlitwy, pięknego spotkania. Życzę Wam myślenia logicznego i nadziei. Życzę Nam odwagi, abyśmy żyli w prawdzie i nie udawali, bo tylko prawda nas wyzwoli 🙂

Ps. Dziś mam dla Was znowu Hanię Rani, bo jest to moje ostatnie wielkie odkrycie i każdy utwór otwiera we mnie niezliczone pokłady weny na wielu polach… Piosenka o domu. Dla mnie domem są te ramiona szeroko otwarte. Wiecie czyje 🙂 Tego, który przychodzi do owieczki zagubionej.