Jezus jak troskliwy ogrodnik :)

Jezus jak troskliwy ogrodnik :)

(J 14, 1-12 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.
Znacie drogę, dokąd Ja idę”.
Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”
Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.
Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.
Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję,
owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.

 

Powyższy tekst Ewangelii pochodzi z niedzielnej Liturgii Słowa. Na Mszy byłam on-line z Dominikanami z Łodzi i kazanie ojca Wojtka zainspirowało mnie bardzo i poruszyło. Chciałabym podzielić się z Wami trochę jego kazaniem, trochę moją medytacją tego fragmentu, a trochę zaczepkami o. Pawła Kowalskiego, które każdego ranka na Instagramie wprowadzają mnie w nowy dzień 🙂

  1. Na samym początku jak zawsze zobaczmy scenę, którą dziś przedstawia nam autor Ewangelii. Uczniowie siedzą z Jezusem i rozmawiają. Jezus zaczyna od słów: „Niech się nie trwoży serce Wasze.” Zobacz, że pierwsza rzecz, którą On chce nam powiedzieć i powtarza ją usilnie to właśnie to, aby się nie bać. A raczej to, że On wie, że my się boimy. Że mamy swoje strachy i problemy. Dla mnie to jest niesamowite, że Jezus tak dobrze nas zna, i niepojęte jak wielkie pokłady czułości dla nas ma. Jeśli chcesz możesz podumać chwilkę nad tym, że On mówi to do Ciebie, czego się dziś boisz? Czego w ogóle często się boisz?
  2. Dalej Jezus mówi o tym, że umrze, ale wróci. Ten temat przerabialiśmy już kilka razy. Co jednak jest najbardziej istotne (przynajmniej dla mnie) to słowa, które padają: „Gdyby tak nie było, to bym Wam powiedział”. Myślę, że dlatego często ludzie mają problem z Bogiem (ja sama także i o tym mówił także ojciec Wojtek), bo rozumieją Jego słowa po ludzku. Nie jesteśmy zdolni do rozumienia Boga, bo dzieli nas ogromna przepaść i nasze jego rozumienie ma na sobie ślady ludzkiej interpretacji. Dajemy się wpędzić w pułapkę, którą najczęściej zastawia na nas zły – że wszystko to podstęp. Że to, w co wierzysz, jest podstępem, że Bóg chce Cię oszukać, że niczego dalej nie ma. To ziarno, które zasadza w nas jak w ziemi, to ziarno wątpliwości, zwątpienia, mroku. Tylko spójrz, że Jezus o tym doskonale wie. Wie, że się boisz i wie, że czasem wątpisz. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale ja zwykle, gdy czuję wielkie zwątpienie w cokolwiek, w czym czuję Bożą rękę, przypominam sobie o tym. Zwykle, cały ciężar, który w sobie mam ulatuje.
  3. Tomasz. Tomasz to moje odkrycie roku (odsyłam do wpisu o odważnym Tomaszu). Po raz kolejny dziękuję mu, za jego szczerość, za jego odwagę. Myślę, że Jego relacja z Jezusem była niezwykła, absolutnie nietuzinkowa, pełna wątpliwości, logicznego myślenia, adekwatnych pytań. Jezusa w ogóle to nie dziwi. Odpowiada z niezwykłą czułością, spokojem. Trzeba odwagi, by przyznać się do tego, że czegoś nie wiem. Może nigdy tego nie robiłeś/aś, ale zadawaj Jezusowi pytania. Mów o swoich wątpliwościach, przemyśleniach. Relacja wymaga dialogu, a Jezus nieustannie do tego dialogu zaprasza. Tam na dnie, tam gdzie niczego nie wiesz, niczego nie rozumiesz, tam jest miejsce na Bożą Łaskę.
  4. Filip mówi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Jeśli popatrzymy na odpowiedź Jezusa to w pierwszej chwili możemy po ludzku zobaczyć zniecierpliwienie, zdenerwowanie. Jednak tego nie ma w tym tekście. Ojciec Wojtek podczas kazania przypomniał, że Jezus ma dla nas niezliczone pokłady cierpliwości. On odpowiada ze spokojem, z czułością. Zna dobrze serca uczniów, tak jak zna Twoje serce. Wołaj o to, być mógł/mogła Jezusa zobaczyć. Chociaż trochę takim jak jest prawdziwie.

To krótka zachęta do medytacji, refleksji nad tym tekstem. Powyżej pisałam także o „zaczepkach porannych” o. Pawła Kowalskiego SJ. Jakoś tak się złożyło, że jestem w momencie życia, w którym muszę podjąć bardzo ważną decyzję. Ojciec Paweł bardzo wpisuje się w kontekst dzisiejszego fragmentu.

 


 

Czy już wiesz do czego zmierzam? Jezus mówi nie bój się, bo wie, że przed apostołami będzie teraz dużo decyzji. Tych decyzji nikt za nich nie podejmie. Nikt nie powie im jaką drogą iść i stale będzie im towarzyszyła niepewność. Więc ja za moją niepewność i brak umiejętności podjęcia decyzji również dziękuję, staram się nie bać i rozsądnie myśleć 🙂

Wreszcie znowu do tego nawiążę, ale pamiętaj, że Bóg to troskliwy ogrodnik. On zawsze będzie obkładał twoją duszę nawozem, gdy będzie ona tego wymagać (nie fajne uczucie, nie proste, doznania cielesne też nie szczególne, ale jaki dobry efekt!), będzie czekał.

To ja, z moimi słonecznikami, które zasadził dla nas mój mąż. Już prawie mają kwiaty. Już prawie. Czekam 🙂

Buźka ;*

Ps. Jak zawsze mam dla Was piosenkę. Może jestem monotematyczna, ale kocham ją no. Kocham <3 Właśnie tak mam, jak napisała w tekście 🙂 Posłuchajcie <3